Niektórym wędrownym ptakom najwidoczniej trudno jest rozstać się z naszą Ojczyzną. Mimo chłodnych nocy i deszczowych dni zostaną z nami aż do połowy października. Mowa o żurawiach, które opuszczą nas jako jedne z ostatnich zamykając tym samym stawkę „urlopowego” ptasiego peletonu. Aż chce się zaśpiewać – „Żurawiu, czy ci nie żal...???”
Żuraw to bardzo charakterystyczny ptak, należący do rodziny żurawiowatych. Jest większy od bociana. Charakteryzuje się popielatym ubarwieniem, czarną szyją, czerwono-czarną głową oraz białą, szeroką brwią za okiem.
>>> Zobacz: Jaskółka mazurska: fit fit z terkotem
Ogon żurawia to pióropusz majestatycznie zwisających, wydłużonych, lekko zagiętych piór. Żuraw jest największym ptakiem lądowym w Europie. W pozycji stojącej mierzy bowiem nawet 130 cm. Żaden inny ptak nie może pochwalić się takim pokaźnym wzrostem.
>>> Zobacz: Koniki na łące
Bardzo dużym wyzwaniem, nawet dla wytrawnych i doświadczonych ornitologów, jest lokalizacja i obserwacja gniazd i piskląt tych ptaków. Żurawie bowiem na miejsce gniazdowania wybierają niedostępne obszary, przede wszystkim zarośnięte, podmokłe tereny lub wysepki otoczone bagnami i moczarami.
>>> Zobacz: Zachód słońca nad Niegocinem
Tylko takie miejsca zapewniają rodzicom spokój i bezpieczeństwo w wychowaniu swoich pociech. Żurawie jednak bardzo często opuszczają swoje kryjówki. Żerują na podmokłych łąkach oraz coraz częściej, ku rozpaczy rolników, na polach uprawnych. Od kilku lat populacja żurawi w Polsce stale rośnie. Najliczniej gatunek ten występuje właśnie na Mazurach. Co trzeci polski żuraw osiedla się na terenie naszego województwa.
>>> Zobacz: Bocian mazurski
Nic więc dziwnego, że rolnicy na naszych terenach nie przepadają za tymi ptakami, które wyrządzają znaczące szkody w uprawach.
Ja jednak darzę żurawie niesłychaną sympatią, a moim ulubionym terenem do ich obserwacji są okolice miejscowości Guty, położonej ok. 10 km od Giżycka. Jest to uroczy i malowniczy zakątek znajdujący się nieopodal jeziora Kisajno, składający się z szeregu łąk i pastwisk, przepasanych kępami drzew, bądź większymi skupiskami leśnymi.
Najlepiej ptaki te obserwuje się albo bardzo rano, tuż po wschodzie słońca, albo późnym wieczorem o zmierzchu. Pewnego razu wybrałem się „na żurawie” już o czwartej nad ranem i jeszcze nim się dobrze rozejrzałem - pierwsza niespodzianka. Suche i gorące, wakacyjne dni ogłupiły mnie na tyle, że na swoją wyprawę ubrałem, najgorsze z możliwego, obuwie, a mianowicie sandały. Łąka natomiast dosłownie spływała od chłodnej, przeszywającej do szpiku kości rosy.
Już po kilku minutach czułem jakbym brodził po stawie, a palce u nóg kurczyły mi się i wyginały od chłodu i wilgoci. Kiedy więc zobaczyłem umiejscowioną na skraju lasu myśliwską ambonę, nie myślałem zbyt długo i z pośpiechem oraz wyraźnym zadowoleniem wdrapałem się na górę. Gdy rozsiadłem się na dobre i rozpocząłem suszenie obuwia, nagle usłyszałem przeciągły, odbijający się echem klangor żurawi.
Odgłosy jakie wydają te ptaki są naprawdę niesamowite, jakby połączenie rozpaczliwego, zawodzącego krzyku człowieka z odgłosem trąbki. W dodatku są to bardzo silne i donośne głosy, które są słyszalne nawet w odległości kilku kilometrów. Ja jednak byłem bliżej swoich żurawi, tak że przez lornetkę mogłem je swobodnie obserwować. Widok wystających szyj w oparach porannej mgły o wschodzie słońca, sylwetki tych ptaków unoszących się nad zarośniętą częścią łąki, podskakujących i walczących ze sobą był naprawdę niesamowity.
Wszystko to jeszcze okraszone nostalgicznym, zawodzącym klangorem. Jeśli ktoś lubi i ceni kontakt z dzikim, nieokiełznanym, lecz nieco romantycznym obliczem przyrody, trudno o lepsze okoliczności niż obserwacja żurawi i ich środowiska w perspektywie letniego, wschodzącego słońca.
Krzysztof Pawlukojć
Pokaż Guty na większej mapie
>>> Zobacz: Jaskółka mazurska: fit fit z terkotem
Ogon żurawia to pióropusz majestatycznie zwisających, wydłużonych, lekko zagiętych piór. Żuraw jest największym ptakiem lądowym w Europie. W pozycji stojącej mierzy bowiem nawet 130 cm. Żaden inny ptak nie może pochwalić się takim pokaźnym wzrostem.
>>> Zobacz: Koniki na łące
Bardzo dużym wyzwaniem, nawet dla wytrawnych i doświadczonych ornitologów, jest lokalizacja i obserwacja gniazd i piskląt tych ptaków. Żurawie bowiem na miejsce gniazdowania wybierają niedostępne obszary, przede wszystkim zarośnięte, podmokłe tereny lub wysepki otoczone bagnami i moczarami.
>>> Zobacz: Zachód słońca nad Niegocinem
Tylko takie miejsca zapewniają rodzicom spokój i bezpieczeństwo w wychowaniu swoich pociech. Żurawie jednak bardzo często opuszczają swoje kryjówki. Żerują na podmokłych łąkach oraz coraz częściej, ku rozpaczy rolników, na polach uprawnych. Od kilku lat populacja żurawi w Polsce stale rośnie. Najliczniej gatunek ten występuje właśnie na Mazurach. Co trzeci polski żuraw osiedla się na terenie naszego województwa.
>>> Zobacz: Bocian mazurski
Nic więc dziwnego, że rolnicy na naszych terenach nie przepadają za tymi ptakami, które wyrządzają znaczące szkody w uprawach.
Ja jednak darzę żurawie niesłychaną sympatią, a moim ulubionym terenem do ich obserwacji są okolice miejscowości Guty, położonej ok. 10 km od Giżycka. Jest to uroczy i malowniczy zakątek znajdujący się nieopodal jeziora Kisajno, składający się z szeregu łąk i pastwisk, przepasanych kępami drzew, bądź większymi skupiskami leśnymi.
Najlepiej ptaki te obserwuje się albo bardzo rano, tuż po wschodzie słońca, albo późnym wieczorem o zmierzchu. Pewnego razu wybrałem się „na żurawie” już o czwartej nad ranem i jeszcze nim się dobrze rozejrzałem - pierwsza niespodzianka. Suche i gorące, wakacyjne dni ogłupiły mnie na tyle, że na swoją wyprawę ubrałem, najgorsze z możliwego, obuwie, a mianowicie sandały. Łąka natomiast dosłownie spływała od chłodnej, przeszywającej do szpiku kości rosy.
Już po kilku minutach czułem jakbym brodził po stawie, a palce u nóg kurczyły mi się i wyginały od chłodu i wilgoci. Kiedy więc zobaczyłem umiejscowioną na skraju lasu myśliwską ambonę, nie myślałem zbyt długo i z pośpiechem oraz wyraźnym zadowoleniem wdrapałem się na górę. Gdy rozsiadłem się na dobre i rozpocząłem suszenie obuwia, nagle usłyszałem przeciągły, odbijający się echem klangor żurawi.
Odgłosy jakie wydają te ptaki są naprawdę niesamowite, jakby połączenie rozpaczliwego, zawodzącego krzyku człowieka z odgłosem trąbki. W dodatku są to bardzo silne i donośne głosy, które są słyszalne nawet w odległości kilku kilometrów. Ja jednak byłem bliżej swoich żurawi, tak że przez lornetkę mogłem je swobodnie obserwować. Widok wystających szyj w oparach porannej mgły o wschodzie słońca, sylwetki tych ptaków unoszących się nad zarośniętą częścią łąki, podskakujących i walczących ze sobą był naprawdę niesamowity.
Wszystko to jeszcze okraszone nostalgicznym, zawodzącym klangorem. Jeśli ktoś lubi i ceni kontakt z dzikim, nieokiełznanym, lecz nieco romantycznym obliczem przyrody, trudno o lepsze okoliczności niż obserwacja żurawi i ich środowiska w perspektywie letniego, wschodzącego słońca.
Krzysztof Pawlukojć
Pokaż Guty na większej mapie