Porodówka u Żelaski

2009-06-29 00:00:00

Życie pisze różne scenariusze. Czasami zupełnie niespodziewanie los wyznacza nam nowe role i zadania. Zapewne jeszcze kilka lat temu pan Zdzisław Żelasko z Przerwanek koło Węgorzewa nie spodziewał się, że będzie…ordynatorem na oddziale położniczym.

Pan Zdzisław nie podpisywał umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. Mało tego, nigdy nie miał nic wspólnego z medycyną i służbą zdrowia. Co więcej, nikt się go nie pytał, czy chce mieć na głowie, z prawdziwego zdarzenia „porodówkę”.

Zadecydowały o tym same pacjentki, które w ubiegłym roku wtargnęły na posesję …i zaczęły wydawać tam na świat swoje potomstwo. Uspokajam jednak, że nie chodzi tu o grupę zdesperowanych kobiet, a samice nietoperzy – borowców wielkich.

Nietoperze to grupa niezwykłych ssaków. Jako jedyne są w stanie przemierzać przestworza, a umiejętnością i swobodą latania mogą równać się nawet z ptakami. Ich ciała są doskonale przystosowane do poruszania się w powietrzu.

Skrzydła nietoperzy mają zupełnie inną budowę niż ptasie. Tworzone są przez cienką błonę lotną, rozpiętą pomiędzy wydłużonymi w procesie ewolucji kośćmi dłoni i palców oraz między ogonem i nogami.

Borowce wielkie to jedne z większych nietoperzy zamieszkujących tereny naszego kraju. Występują dosyć licznie i należą do pospolitych gatunków. Długość ciała dorosłych osobników dochodzi do 8 cm. Charakteryzują się rdzawobrązowym futerkiem oraz ciemnym pyskiem, uszami i błonami lotnymi.

Jesienią u borowców rozpoczyna się sezon godowy. Z tym, że skrzydlate ssaki nie przywiązują zbytnio wagi co do wyboru partnera. Dzieje się to zwykle przypadkowo. Późną wiosną samice zbierają się w duże kolonie, gdzie wspólnie wydają na świat swoje młode. Takimi dogodnymi miejscami na „porodówki” nietoperzy są duże dziuple, piwnice, strychy, poddasza. Czasami - tak jak w Przerwankach - borowce osiedlają się w szczelinach pod krokwiami budynków.

Goszcząc u pana Zdzisława pierwszy raz miałem możliwość obserwowania młodych nietoperzy z tak bliskiej odległości. Maluchy były w różnych fazach rozwoju. Niektóre posiadały już futerko i z wyglądu przypominały dorosłe osobniki, inne zaś były zupełnie nagie, różowe i nieporadne; aż trudno było sobie wyobrazić, że z takiego oseska wyrośnie kiedyś prawdziwy król nocnych przestworzy.

Żeby przyjrzeć się z bliska małym batmanom wcale nie musiałem wspinać się na dach budynku. Niewprawne w poruszaniu się malutkie borowce mają kłopot z koordynacją i część z nich można było zobaczyć… na ziemi. Po takim upadku maluchy nie rezygnowały i mozolnie wspinały się po ścianie budynku, próbując odnaleźć swoje mamusie.

Nad wszystkim czuwa oczywiście pan Zdzisław, który jak przystało na ordynatora oddziału położniczego dba o swoje maluchy i pomaga zagubionym i zaplątanym w źdźbła trawy przedostać się na ścianę.

Ssaki odwdzięczają się swojemu gospodarzowi jak mogą. Po pierwsze poprzez niezwykłe wieczorne spektakle, kiedy to setka dorosłych borowców wylatuje ze swoich kryjówek na żer, tworząc niekończący się, żywy łańcuch skrzydlatych ciał. Widok takiej chmary dynamicznych stworzeń na tle zapadającego w ciemność nieba musi zapierać dech w piersi.

Poza tym małe ssaki uwolniły pana Zdzisława od plagi chrabąszczy majowych, które co roku dawały się we znaki szczególnie dla okolicznych drzew. Chrabąszcze to ulubiony przysmak borowców wielkich, a że apetyt mają olbrzymi to i po szkodnikach zostało tylko wspomnienie.

Pan Zdzisław mieszkając w malowniczym miejscu, na skraju lasu, sąsiaduje z wieloma leśnymi mieszkańcami. Pomaga nie tylko nietoperzom, ale i sarnom, żurawiom, bocianom oraz innym stworzeniom, które tej pomocy potrzebują. W imieniu swoim oraz wszystkich zwierząt przyznaje dla pana Zdzisława Żelasko nieoficjalny tytuł „Mazurskiego przyjaciela zwierząt”.
Gratulacje!!!
Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.