Nie ma nic piękniejszego, niż zachody słońca nad Zalewem Wiślanym. Wpadłeś na chwilę nad wodę, by po męczącym dniu odetchnąć od miejskiego zgiełku Elbąga, a już gotów jesteś na zawsze tu pozostać.
Eskadra łabędzi przesuwa się tuż ponad wodą, jak flotylla powietrznych żaglowców, a jękliwy poświst ich skrzydeł niczym intermezzo przecina ciszę wieczoru. Przed tobą lustro wody – drżące i spąsowiałe, jak zawsze gdy bóg-słońce weń wchodzi.
Pozwól ponieść się nastrojowi chwili. Jak romantyczne świeczki migocą światła nieodległej Mierzeji. Wielka łacha ciepłego jeszcze piasku skrzy się pod stopami. Owa wieczorna zaduma natury zachęca do wyciszenia i kontemplacji.
>>> Zobacz: Piękna Krutyń
>>> Zobacz: Rejs po Kanale Elbląskim
Ta ciepła, urzekająca sceneria – to plaża w Kadynach. Najpiękniejsza plaża nad Zalewem. Najwięcej radości przynosi oczywiście latem, ale jesień jest tu równie czarująca. Dzikie gęsi poczynają posuwać się z wolna na zachód wzdłuż wybrzeża. Zrazu nieśpiesznie zbierają się w stada, popasując po ścierniskach i oziminach. Na noc przelatują na wody Zalewu, by bezpiecznie świtu doczekać.
Po drodze niejedna skryta lufa na nie czycha, by zmierzyć się w odwiecznej, acz nierównej walce, gdzie przebiegłość strzelca idzie o lepsze z przezornością gęsi – których przysłowiowa czujność Rzym przecież onegdaj ocaliła.
Tak więc klucze gęsi zapadną na wodę, a stada siewek obrożnych nawołując się, biegać będą po brzegu. Gdy jesień chłodem powieje - odlecą dalej. Gęsi to znak jesieni, zarazem symbol włóczęgi i tęsknoty za nieznanym. Stąd taką sympatią przez ludzi są dażone, zajmując trwałe miejsce w malarstwie, baśniach i legendach (by wspomnieć chociaż o „Cudownej Podróży”).
Potem zima zmrozi wody Zalewu szklistą taflą, czasem na pół metra grubą. To czas dla amatorów łyżew, bojerów, czy też samochodowych wycieczek do Krynicy po lodzie. Nieraz komicznie, lecz czasem dramatycznie się to kończyło. Tej metody podróży „na skróty” z powodzeniem próbują też zwierzęta leśne. Ileż to razy widziałem wczesnym rankiem wędrujące od strony Mierzei lisy, dziki, a nawet daniele. Zima nad Zalewem to dystyngowana cisza, zmrożony pod nogami biały piasek i bardzo przejrzyste powietrze – wyraźnie widać drzewa i budynki w okolicach Krynicy.
Głosem dzwoneczki przypominającym wabią się jemiołuszki, czasem też można zobaczyć śnieżną sowę. Piękno zimowej aury nad Zalewem Wiślanym szczególnie doceni esteta, osoba o artystycznej duszy.
Wiosną zaś życie budzi się tu ze snu wcześniej niż w lesie. Gdy kry popękają dzikie gęsi znów wracają z dalekich podróży, nieco później ich tropem nadlatują bekasy, żurawie, hełmiatki, a komu szczęście sprzyja zobaczy również rzadkiego rybołowa, czy nawet sokoła wędrownego.
Wędrują one również w całkiem pochmurne dni, orientując się w przestworzach dzięki umiejętności rozpoznawania pola magnetycznego ziemi. Wiosna to czas słodkiej, boskiej prokreacji. Temu odwiecznemu uniesieniu ulegają w owym czasie niemal wszystkie rodzaje stworzeń: wodnych, i ptasich, i owadzich, ale też płazy oraz małe i duże ssaki.
Wszystko tu wre, jak w ukropie, mimo, iż chłód często ścina miłosne zmagania i igraszki. To pora największego ruchu i zgiełku nad Zalewem; wszystkie stworzenia wpadają jakoby w trans, spierając się o miejsca rozrodu, samicę, pozycję w muzycznej orkiestrze.
Wpadający do Zalewu strumień całkiem inaczej szemrze, woda inaczej się mieni, powietrze niesie niepowtarzalne zapachy wiosny…
A latem? Latem nad wodą spotkać można zawleczonego statkami przez Atlantyk pociesznego krabika amerykańskiego, zawsze bokiem wędrującego. W upalne dni, na piaszczystej plaży widać czasem największego z chrabąszczy – wałkarza lipczyka – o niezwykłym, marmurkowym ubarwieniu. Jednak latem plaża nad Zalewem najbardziej przypomina mi wybrzeża Atlantyku – pełne morsów… A przecież dawniej było zwane Morzem Estów.
Jestem głęboko przekonany, że za około 10-20 lat wody Zalewu znów wrócą do normy. W latach żywiołowej industrializacji kraju i przy powszechnym braku oczyszczalni, Zalew zamierał. Ostatnie zmiany społeczne i gospodarcze sprzyjały oczyszczaniu się wód, widocznemu od około 10 lat.
Już teraz można się w nim bezpiecznie kąpać. Dziś ta urocza plaża skutecznie walczy o prymat nad Zalewem. Zaś sam Zalew Wiślany za parę lat śmiało będzie można nazwać polskim Balatonem – i to znacznie czystszej wody.
Miły przybyszu – Zalew Wiślany i Kadyny zapraszają!
Włodzimierz Wodzianicki
Pokaż Kadyny na większej mapie
Pozwól ponieść się nastrojowi chwili. Jak romantyczne świeczki migocą światła nieodległej Mierzeji. Wielka łacha ciepłego jeszcze piasku skrzy się pod stopami. Owa wieczorna zaduma natury zachęca do wyciszenia i kontemplacji.
>>> Zobacz: Piękna Krutyń
>>> Zobacz: Rejs po Kanale Elbląskim
Ta ciepła, urzekająca sceneria – to plaża w Kadynach. Najpiękniejsza plaża nad Zalewem. Najwięcej radości przynosi oczywiście latem, ale jesień jest tu równie czarująca. Dzikie gęsi poczynają posuwać się z wolna na zachód wzdłuż wybrzeża. Zrazu nieśpiesznie zbierają się w stada, popasując po ścierniskach i oziminach. Na noc przelatują na wody Zalewu, by bezpiecznie świtu doczekać.
Po drodze niejedna skryta lufa na nie czycha, by zmierzyć się w odwiecznej, acz nierównej walce, gdzie przebiegłość strzelca idzie o lepsze z przezornością gęsi – których przysłowiowa czujność Rzym przecież onegdaj ocaliła.
Tak więc klucze gęsi zapadną na wodę, a stada siewek obrożnych nawołując się, biegać będą po brzegu. Gdy jesień chłodem powieje - odlecą dalej. Gęsi to znak jesieni, zarazem symbol włóczęgi i tęsknoty za nieznanym. Stąd taką sympatią przez ludzi są dażone, zajmując trwałe miejsce w malarstwie, baśniach i legendach (by wspomnieć chociaż o „Cudownej Podróży”).
Potem zima zmrozi wody Zalewu szklistą taflą, czasem na pół metra grubą. To czas dla amatorów łyżew, bojerów, czy też samochodowych wycieczek do Krynicy po lodzie. Nieraz komicznie, lecz czasem dramatycznie się to kończyło. Tej metody podróży „na skróty” z powodzeniem próbują też zwierzęta leśne. Ileż to razy widziałem wczesnym rankiem wędrujące od strony Mierzei lisy, dziki, a nawet daniele. Zima nad Zalewem to dystyngowana cisza, zmrożony pod nogami biały piasek i bardzo przejrzyste powietrze – wyraźnie widać drzewa i budynki w okolicach Krynicy.
Głosem dzwoneczki przypominającym wabią się jemiołuszki, czasem też można zobaczyć śnieżną sowę. Piękno zimowej aury nad Zalewem Wiślanym szczególnie doceni esteta, osoba o artystycznej duszy.
Wiosną zaś życie budzi się tu ze snu wcześniej niż w lesie. Gdy kry popękają dzikie gęsi znów wracają z dalekich podróży, nieco później ich tropem nadlatują bekasy, żurawie, hełmiatki, a komu szczęście sprzyja zobaczy również rzadkiego rybołowa, czy nawet sokoła wędrownego.
Wędrują one również w całkiem pochmurne dni, orientując się w przestworzach dzięki umiejętności rozpoznawania pola magnetycznego ziemi. Wiosna to czas słodkiej, boskiej prokreacji. Temu odwiecznemu uniesieniu ulegają w owym czasie niemal wszystkie rodzaje stworzeń: wodnych, i ptasich, i owadzich, ale też płazy oraz małe i duże ssaki.
Wszystko tu wre, jak w ukropie, mimo, iż chłód często ścina miłosne zmagania i igraszki. To pora największego ruchu i zgiełku nad Zalewem; wszystkie stworzenia wpadają jakoby w trans, spierając się o miejsca rozrodu, samicę, pozycję w muzycznej orkiestrze.
Wpadający do Zalewu strumień całkiem inaczej szemrze, woda inaczej się mieni, powietrze niesie niepowtarzalne zapachy wiosny…
A latem? Latem nad wodą spotkać można zawleczonego statkami przez Atlantyk pociesznego krabika amerykańskiego, zawsze bokiem wędrującego. W upalne dni, na piaszczystej plaży widać czasem największego z chrabąszczy – wałkarza lipczyka – o niezwykłym, marmurkowym ubarwieniu. Jednak latem plaża nad Zalewem najbardziej przypomina mi wybrzeża Atlantyku – pełne morsów… A przecież dawniej było zwane Morzem Estów.
Jestem głęboko przekonany, że za około 10-20 lat wody Zalewu znów wrócą do normy. W latach żywiołowej industrializacji kraju i przy powszechnym braku oczyszczalni, Zalew zamierał. Ostatnie zmiany społeczne i gospodarcze sprzyjały oczyszczaniu się wód, widocznemu od około 10 lat.
Już teraz można się w nim bezpiecznie kąpać. Dziś ta urocza plaża skutecznie walczy o prymat nad Zalewem. Zaś sam Zalew Wiślany za parę lat śmiało będzie można nazwać polskim Balatonem – i to znacznie czystszej wody.
Miły przybyszu – Zalew Wiślany i Kadyny zapraszają!
Włodzimierz Wodzianicki
Pokaż Kadyny na większej mapie