Moją pasją jest Warmia

2010-05-07 12:52:11

Edward Cyfus - znany propagator warmińskich tradycji - ma swojego następcę. Jest nim 19-letni Łukasz Ruch z Bukwałdu. Kto wie, czy dzięki niemu nie powstanie współczesna historia Warmii pisana gwarą?

Moją pasją jest Warmia
Młodzi ludzie mają różne hobby. Jedni zajmują się sportem, inni grami komputerowymi... A Łukasz Ruch zainteresował się historią Warmiaków. Wszystko zaczęło się od szkolnego konkursu recytatorskiego. Wtedy Łukasz jeszcze nie wiedział, że za chwilę zacznie pisać warmińską gwarą do "Gazety Dywickiej".

- Pierwszy tekst na konkurs przygotowała mi nauczycielka - wspomina Łukasz Ruch, 19-latek z Bukwałdu. - Zachęcony wygraną postanowiłem, że drugi tekst przygotuję sam. Była to historia warszawianki, która chce spędzić święta wielkanocne trzymając się warmińskiej tradycji. I nie bardzo jej to wychodzi.

Hubert i Hilda.
Tak powstały opowiadania o Hubercie i Hildzie. To fikcyjni bohaterowie przeżywający bardzo współczesne historie pisane... warmińską gwarą. Swoje opowieści Łukasz konsultuje ze znanym popularyzatorem Warmii - Edwardem Cyfusem, na którego mówi ónkel (po warmińsku wujek). Ale gwarę pierwszy raz usłyszał Łukasz z ust dziadków.
- Myślę, że siedząc z dziadkami i wtedy jeszcze prababcią uczyłem się gwary, jeszcze nie do końca zdając sobie z tego sprawę - wspomina Łukasz Ruch. - Mój tata jest stuprocentowym Warmiakiem, ale nie mówi gwarą. Mam za to w domu dwie chodzące encyklopedie warmińskości - dziadka i babcię.

Powrót do trudnej historii.
Dziadkowie na początku nie rozumieli zainteresowań wnuka.
- Dla nich był to powrót do historii, które wciąż bolą - ocenia Łukasz. - To zasługa czasów, w których żyli. Po wojnie Warmiaków prześladowano za gwarę i język ten niemal wymarł. Dzisiaj na siłę przyznajemy się do Warmii, szukamy korzeni. Ale zapominamy, co było kiedyś. Jednak mnie osobiście cieszy taki powrót do regionalizmu.
Jeszcze niedawno Łukasz chciał wybrać studia, które zapewnią mu dobrą pracę i pieniądze. Teraz zmienił zdanie.

- Wiem, że studia muszą mnie interesować, nie mogę więc wybrać innego kierunku niż historia - podkreśla chłopak. - W innym przypadku moja gwara warmińska musiałaby zejść na drugi plan. A nie chciałbym, żeby tak się stało. Muszę wziąć się za warmińskość.
Jedyną rzeczą, której nie chciałby propagować jest ...warmińska kuchnia.
- Nie chciałbym jeść takiej kuchni - dodaje. - Warmiacy fatalnie gotowali. To była ciężka, syta kuchnia. No może wyjątkiem są kwaśne klopsy, które gotuje moja babcia. Mają taki słodko-kwaśny smak. Rozpływają się w ustach...

Katarzyna Janków-Mazurkiewicz

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB