Stanisław Soyka: Warmińska cisza ratunkowa

2010-05-06 13:14:53

— Warmińska cisza i zieleń najlepiej mi służą, to jedno z moich ukochanych miejsc na ziemi — mówi Stanisław Soyka, muzyk i kompozytor.

Stanisław Soyka: Warmińska cisza ratunkowa
W latach 80. Stanisław Soyka przyjechał na Warmię po raz pierwszy. Został zaproszony przez przyjaciółkę, która zamieszkała w malowniczych Rentynach w gminie Gietrzwałd. Szybko okazało się, że znajomych na Warmii zwanych przez miejscową ludność „aliantami” ma dużo więcej.

Opuścili duże miasta dla warmińskiej wsi. Odkryli tu nowe inspiracje, spokój, warunki aby dać upust swojej wyobraźni.

— Na Warmii tworzy się nowa społeczność — mówi artysta. — Nie z jakiegoś nakazu morderczej historii, tylko po prostu mają tu miejsce pokojowe migracje. Kraina zaczyna powstawać na nowo, rozwijać się. W poszukiwaniu inspiracji i spokoju sprowadzają się tu artyści, ludzie z wyobraźnią. Ze mną było podobnie. Warmia oczarowała mnie swoim spokojem i krajobrazem.

W gminie Jonkowo mieszka część rodziny artysty i spory krąg przyjaciół. On sam, w każdej wolnej chwili zostawia Warszawę, gdzie jest zameldowany i pędzi na Warmię.
— Nieczęsto mam okazję tu grać, ale wpadam między koncertami, pracą w studio, szybkim życiem w Warszawie — mówi Stanisław Soyka. — Mam tu siedzibę rodzinną, dzieci no i przyjaciół. Kocham Warszawę, ale warmińska cisza i zieleń najlepiej mi służą. Warmia jest rajem na ziemi. Ale przyznam, że równie chętnie bywam też w Puszczy Białowieskiej.

Artysta przyznaje, że nigdy nie czuł potrzeby, by opuszczać Polskę, szukać wrażeń w świecie.
— No chyba że zawodowo — mówi Soyka. — Myślę, że trudno sobie pozwolić na ciszę i samotność w innym niż Warmia zakątku Europy.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB