Mieć dziób jak kulik mniejszy

2012-05-26 10:35:21

Powoli kończą się tegoroczne wiosenne ptasie przeloty. Niemal wszyscy skrzydlaci wędrowcy dotarli juz do swoich wymarzonych lęgowisk. Wciąż jednak na naszych terenach można jeszcze spotkać pojedynczych maruderów, którzy nieco przedłużyli swój przystanek i odpoczynek przed dalsza podróżą…

Mieć dziób jak kulik mniejszy

Autor zdjęcia: Krzysztof Pawlukojć

Czasami, przy odrobinie szczęścia można natknąć się na zupełnie niespodziewanego i rzadkiego gościa na Mazurach, choćby na kulika mniejszego – ptaka gnieżdżącego się w północnej części Skandynawii i Rosji. W drugiej połowie maja, w czasie jednej z wycieczek po okolicach, udało mi się zaobserwować tego ptaka na jednym ze spuszczonych stawów, znajdujących się w okolicy miejscowości Kruklin. Nie ma lepszego miejsca na obserwację ptaków wodno – błotnych niż staw, w którym niedawno spuszczono wodę.

Niewielkie, płytkie kałuże, błoto, szlam, w których aż roi się od drobnych bezkręgowców, przyciągają przeróżne gatunki ptaków, które wręcz niełatwo jest odstraszyć od takiej stołówki. Właśnie jednym z takich ucztujących, kruklińsklich gości był kulik mniejszy. To rzadki widok na Mazurach. Wprawdzie ptaki te są widoczne w czasie przelotów w naszym kraju. Jednak przeważnie widywane są na wybrzeżu, a tylko sporadycznie zapuszczają się w głąb kraju.

W Polsce natomiast gnieździ się bardzo bliski kuzyn kulika mniejszego – kulik wielki. Oba te gatunki są do siebie bardzo podobne. Kulik mniejszy jak sama nazwa wskazuje jest …po prostu mniejszy. Jego dodatkową cechą rozpoznawczą są dwie, podłużne, ciemniejsze pręgi na czubku głowy.

Ogólnie kulki to dosyć pokaźne ptaki, największe z rodziny bekasowatych. W kategorii rozmiarów plasują się gdzieś w okolicach naszej, wiejskiej kury. Ich upierzenie jest raczej jednolicie szarobrązowe, prążkowane. Cechą zaś charakterystyczną są długie nogi i równie pokaźna szyja. Najbardziej jednak niepowtarzalnym elementem budowy ciała kulików jest ich dziób. To jeden z najbardziej niezwykłych i specyficznych dziobów wśród całej europejskiej ptasiej społeczności. Jest cienki, bardzo długi i sierpowato zagięty do dołu.

Ten kilkunastocentymetrowy instrument wydaje się być nieproporcjonalny do całego ciała i nadaje tym ptakom nieco karykaturalny wygląd.

Jak żyć z takim dziobem? Czy to wygoda, a może raczej utrapienie? Wracając autem do domu po spotkaniu z kulikiem mniejszym pomyślałem sobie co to by było, gdybym to ja miał taki „kulikowaty dziób” zamiast nosa, oczywiście zachowując wszelkie proporcje. Po pierwsze, na pewno przeszkadzałby mi w prowadzeniu samochodu, gdyż zawadzałby o kierownicę, a nawet o przednią szybę.

Oczywiście dla kulików nie stanowi to większego problemu, gdyż ptaki te nie należą do jakichś szczególnie zagorzałych miłośników motoryzacji. Przynajmniej nic o tym do tej pory nie wiadomo… Wiadomo zaś, że długie dzioby nie przeszkadzają im specjalnie w codziennym funkcjonowaniu. Ptaki te żyją bowiem na otwartych przestrzeniach, rozległych, podmokłych łąkach, rozlewiskach, torfowiskach, gdzie nie trzeba się przeciskać przez jakieś zakamarki i szczeliny. Lekki dziób nie utrudnia im również swobodnego lotu.

Gdybym miał taki długi dziób, jak choćby kulik mniejszy, mógłbym go wykorzystać podczas transmisji telewizyjnych z Euro 2012. Byłbym w stanie jednocześnie śledzić poczynania na boisku i nie odrywając wzroku od ekranu telewizora popijać - jak przez słomkę - napój (oczywiście bezalkoholowy ) z puszki. Cienki, zgrabny i zagięty dziobek bez najmniejszego kłopotu zmieściłby się w takim otworze.

Dla każdego kibica takie udogodnienie byłoby z pewnością mile widziane. Wykorzystywanie dzioba pod tym kątem zdecydowanie służy również samym kulikom. Długość i kształt dzioba daję przewagę tym ptakom, nad innymi gatunkami, z którymi dzielą środowisko i konkurują w zdobywaniu pożywienia. To właśnie dzięki nim mogą szukać swojego optymalnego pokarmu, czyli drobnych bezkręgowców nawet w głębszej wodzie, błocie, miękkim podłożu i przeróżnych zakamarkach.

Tam, gdzie nie ma możliwości dostępu inny ptak, który nie dysponuje takim wyspecjalizowanym „sprzętem”. I kto to powiedział, że rozmiar nie ma znaczenia…

Krzysztof Pawlukojć
Mazurska Grupa OTOP

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB